Skip tracing – dłużniku, nie uciekniesz!

 Skip tracing – dłużniku, nie uciekniesz!
Sztuka wyszukiwania informacji o dłużniku i jego majątku rozwija się coraz prężniej. Wszystko dzięki nowoczesnej technologii, która sprawia, że dziś bardzo trudno jest pozostać anonimowym. Jeżeli więc masz problemy z wyegzekwowaniem należności od dłużnika, zgłoś się do skip tracera, dla niego lokalizacja osób zalegających z opłatami to chleb powszedni.

Skip tracing – co to takiego?

Skip tracing swoją nazwę czerpie z anglojęzycznego zwrotu skip to town – czyli nagłej ucieczki z miasta. Działanie to polega na namierzaniu aktualnego miejsca pobytu dłużnika, głównie poprzez wykorzystanie możliwości, jakie daje dziś internet. Nie trzeba posiadać wyszukanych narzędzi detektywistycznych, aby stać się sprawnym skip tracerem. Wystarczy tylko umiejętne wykorzystanie przeglądarki Google i Facebooka, a więc narzędzi, z których na co dzień korzystają miliony ludzi na całym świecie. Statystki dotyczące skip tracingu wskazują, że tylko 30% dłużników, skutecznie ukrywa swoje dane w sieci. Dlatego też internet daje skip tracerom tak wielkie możliwości. Najbardziej pożądane dane to oczywiście imię i nazwisko kontrahenta, jego PESEL, adresy, ale również złożone aplikacje na stanowiska pracy oraz wnioski o kredyty i karty bankowe. Niesamowicie pomocne są takie aplikacje jak Google Maps, bądź Google Street View. „Wykorzystanie Google Maps i Google Streets to największe podstawy cybernetycznego tropienia dłużników. Przy odrobinie szczęścia można dłużnikowi zaglądnąć prosto do ogrodu i zobaczyć, co skrywa za swoim płotem”.

Dłużnik swoim największym wrogiem

Wiele osób, które zalegają z należnościami uważa, że bez problemu uda im się zniknąć, stać się niewidzialnym dla windykatora. Zazwyczaj decydują się zamieszkać w wielkim mieście, które, wydawać by się mogło, zapewnia anonimowość. Zazwyczaj też, schronienia szukają u rodziny i znajomych, co jest jednym z ich większych błędów. Prędzej czy później windykator dojdzie powiązań między personalnych i jak „po nitce do kłębka” dotrze do kontrahenta. Najczęściej popełnianym błędem jest jednak dzielenie się rewelacjami z życia na portalach społecznościowych. Wprawiony skip tracer bez problemów wykorzysta tego rodzaju dane. Często też dłużnicy nieświadomie informują o swojej lokalizacji, między innymi poprzez dokonywanie transakcji bankowych, a nawet popełnianie tak prostych błędów, jak włączenie lokalizatora w telefonie komórkowym. „Dzięki cybertrackingowi nie ma, co do zasady, znaczenia w jakim kraju, czy zakątku globu ukryje się dłużnik – jeśli jest tam dostęp do internetu – da się namierzyć prawie każdego”. W związku z tym, że jedynym ograniczeniem dla skip tracera, jest brak dostępu do internetu, możliwości są ogromne. W dzisiejszym, „podłączonym do sieci świecie”, całkowite zniknięcie staje się niesamowicie trudne do zrealizowania. Wystarczy tylko krótkie połączenie z internetem, bądź rozmowa telefoniczna, aby zostawić po sobie ślad, na który skip tracerzy tylko czekają.

Skip tracer – współczesny detektyw

Słysząc słowo detektyw, większość z nas ma przed oczami mężczyznę, ubranego w szary płaszcz, najlepiej z fajką w ustach i lupą powiększającą w dłoni. Taki obraz to już zdecydowanie relikt przeszłości. Współczesny detektyw, a jest nim także skip tracer, musi być osobą doskonale odnajdującą się w wirtualny świecie. Cyberprzestrzeń jest miejscem, w którym spędzamy dziś najwięcej czasu, najłatwiej jest więc nas tam wytropić. Jak działa skip tracer? Przede wszystkim logicznie łączy ze sobą fakty, szuka powiązań między osobami i zdarzeniami, cierpliwie czeka na najmniejszy błąd dłużnika. Można wręcz zaryzykować porównanie, że skip tracer jest jak „ukryty w zaroślach drapieżnik”, czekający na odpowiednią chwilę, aby zaatakować swoją ofiarę.

Czy ukrywanie się opłaca?

Jeszcze kilka lat temu namierzenie dłużnika było bardzo pracochłonną czynnością, która wymagała doświadczenia detektywistycznego. Dziś, w dobie wszechobecnej inwigilacji, dłużnicy mają o wiele trudniejsze zadanie przed sobą. Być może warto więc zrobić rachunek zysków i strat, aby sprawdzić, czy koszty skutecznego ukrywania się i unikania spłaty długu nie przewyższą kwoty samej zaległości.