Rekrutacja na... Twitterze

 Rekrutacja na... Twitterze
Nie jest tajemnicą, że w poszukiwaniu idealnego kandydata headhunterzy przeczesują media społecznościowe. Z badań wynika, że ponad 73% pracodawców na świecie z sukcesem stosuje tą metodę rekrutacji. Najczęściej korzysta się z portali Facebook i LinkedIn, a w Polsce również GoldenLine. Jednak coraz większą popularność jako portal do szukania kandydatów zyskuje Twitter.

Media społecznościowe odpowiadają największemu wyzwaniu, jakie stawia przed sobą dzisiejszy rynek pracy, w którym to pracownik liczy się bardziej niż pracodawca. Są najskuteczniejszym narzędziem w dotarciu do osoby, która pracy nie poszukuje, a jej kompetencje idealnie sprawdzą się w naszej firmie. Sam Twitter może dotrzeć do 300 mln ludzi na całym świecie. Dzięki targetowym kampaniom poszukującym pracownika możemy dokładnie określić, do kogo ma trafić ogłoszenie.

Usługa targetowanych ogłoszeń o pracę na Twitterze jest najbardziej efektywna i sprawdza się szczególnie dobrze. Warto, by osoba posiadająca konto na tym portalu szczegółowo uzupełniła dane dotyczące lokalizacji, zawodu i kursów – tak, by była potencjalnym, przyciągającym uwagę rekrutrów kandydatem. Rola pracodawcy polega na sformułowaniu kryteriów. Osoby je spełniające zobaczą na swoich tablicach tweeta z ogłoszeniem o poszukiwaniu pracownika. Adresatami mogą być osoby zarówno szukające pracy, jak i te, które maja już stały etat, ale chętnie zmienią go na bardziej dla siebie atrakcyjny. Dodatkowym plusem jest możliwość dzielenia się i polecania oferty, co zwiększa jej zasięg.

Do korzystania z oferty Twittera zachęcają dane liczbowe. Z badań firmy Gemius w 2015 r. wynika, że w Polsce z roku na rok korzysta z niego coraz więcej osób, a liczba zarejestrowanych użytkowników w zeszłym roku wyniosła 3,3 mln. 55% z nich to mężczyźni, a 45% - kobiety. Najsilniejszą, 22% grupę stanowią osoby najbardziej pożądane przez pracodawców. Są w wieku 25-34 lata, czyli jeszcze dość młode, ale z pierwszymi doświadczeniami na rynku pracy. Wśród użytkowników portalu przeważają osoby z wykształceniem wyższym, a są to przede wszystkim dziennikarze, publicyści, szefowie korporacji i przedstawiciele wolnych zawodów. Analiza potwierdza, że to świetne narzędzie pozwalające dotrzeć do specyficznych, trudno osiągalnych grup zawodowych, a jego popularność może być niedługo analogiczna do Facebooka.

Źródło

nf.pl/