Pracodawco, uważaj co mówisz!

pixabay.com
pixabay.com
Niejednokrotnie zdarza nam się zapomnieć, jak wielką moc mają wypowiadane słowa. Zbyt krytyczna uwaga, nieszczery komplement, cięta riposta, to wszystko może zostać bardzo dosadnie odebrane przez rozmówcę, szczególnie wtedy, gdy jest to osoba wrażliwa. Dlatego też należy bardzo dużą uwagę przywiązywać do wypowiadanych słów, dotyczy to również sytuacji w pracy, w rozmowach na linii szef-podwładny. Na co każdy pracodawca powinien zwrócić szczególną uwagę?

Na co dzień każdy z nas narażony jest na sytuacje stresowe, podczas których nie zawsze jesteśmy z stanie zapanować nad emocjami. W takim stanie rozmowa z podwładnymi może bardzo łatwo przybrać negatywny wydźwięk, przez który możemy skutecznie i na długo zepsuć relacje z pracownikami. Dlatego też profesjonalny szef będzie unikał prowadzenia rozmów „w nerwach”, a nawet jeśli już dojdzie do rozmowy, postara się ważyć każde słowo, by niepotrzebnie nie urazić swojego rozmówcy. Jakich zdań i sformułowań każdy szef powinien się wystrzegać?

Jednym z częściej popełnianych błędów podczas rozmowy z podwładnym jest wyraźne danie mu do zrozumienia, że aktualnie wykonywana przez niego praca to strata czasu. Tak sformułowane zdanie zostanie przez pracownika odebrane jako ostra krytyka i brak zrozumienia, co może go skutecznie zdemotywować do dalszej pracy. Dlatego też zamiast otwarcie wyrażonej dezaprobaty, można postarać się wypytać pracownika o cel wykonywanego zadania i delikatnie naprowadzić go na właściwy tor myślenia, tak by to on sam stwierdził, że faktycznie marnuje swój czas.

Innym, bardzo często popełnianym błędem jest otwarte wyrażenie braku chęci do pomocy. Gdy pracownik słyszy od szefa „nie pomogę Ci w tym”, automatycznie tłumaczy to sobie jako „nie mam ochoty ani czasu pomagać ci w zadaniu, które masz wykonać, radź sobie sam”. Tak wyrażone sformułowanie to jeden z silniejszych demotywatorów dla pracownika.

Trzecim, równie krzywdzącym dla pracownika sformułowaniem jest stwierdzenie „Nieważne, sam się tym zajmę”. W sytuacji, gdy niedoświadczenie lub brak umiejętności pracownika przysparza szefowi więcej pracy, takie sformułowanie bardzo często jest używane. Niestety, dla pracownika oznacza ono nic innego, jak tylko „nie ufam ci w tej sprawie i nie chcę poświęcić czasu, by ci wytłumaczyć albo pomóc”. Ten sposób pracodawca umniejsza rolę swojego pracownika, marginalizuje go, wyraźnie wskazując, że jego praca nie ma większego sensu.

Jak wiadomo, motywacja do pracy to składowa wielu różnych czynników. Jednak jednym z ważniejszych jest właściwa relacja pomiędzy szefem a pracownikiem. Gdy coś na tej linii szwankuje, zniechęcenie do dalszej pracy może przyjść bardzo szybko. Dlatego też tak duże znaczenie ma język, którego używamy na co dzień w miejscu pracy.

Źródło

nf.pl/manager