Potencjał drzemie w pracownikach

pixabay.com
pixabay.com
Wydajny pracownik to taki, który lubi swoją pracę i ochoczo podchodzi do zlecanych obowiązków. Jeżeli pracownik znajduje się na odpowiednim miejscu w firmie, czuje się komfortowo, a pracę traktuje jako przyjemność. Gorzej, jeżeli powierzane obowiązki musi wykonywać zwyczajnie z przymusu, ponieważ tak każe szef. Jakie są korzyści płynące z właściwego wykorzystania potencjału pracownika?

Wykorzystywanie silnych stron pracownika powinno być celem, który przyświeca każdemu przełożonemu. Warto zadać sobie odrobinę trudu i na tyle poznać swoich pracowników, by móc w pełni wykorzystać wszystkie jego talenty, co przyniesie pozytywne rezultaty, zarówno jemu samemu, jak i całej organizacji. Niestety nie brakuje przykładów niewłaściwie wykorzystywanego potencjału pracownika. Ktoś, kto świetnie czuje się w kontaktach z drugą osobą, jest przekonujący i czarujący, na co dzień pracuje w dziale księgowości, gdzie wszystkim, co może oczarować są słupki cyferek i stosy faktur. Z kolei osoba doskonale wyłapująca wszelkie detale, dla której praca za biurkiem, wśród dokumentów nie sprawia żadnych problemów, na co dzień musi jeździć do klientów i przekonywać do podjęcia współpracy z firmą. Są to przykłady z życia wzięte i zapewne prawie w każdej organizacji znaleźć można by podobne historie. Niestety wielu przełożonych, choć nawet zdaje sobie sprawę z takich sytuacji, nic z tym nie robi, milczą również pracownicy, którzy wolą się „nie wychylać” by czasem nie stracić pracy.

Jak donoszą badania przeprowadzone przez Instytut Gallupa, zaledwie 20% amerykańskich pracowników ma okazje wykorzystywać w pracy swoje silne strony. Oznacza to, że pozostałe 80% wykonuje swoje obowiązki przeciętnie, byle by tylko nie podpaść przełożonemu. Taki stan rzeczy to ogromne marnotrawstwo talentów, czasu, jak również pieniędzy. Pracownicy tylko po części zaangażowani w swoją pracę nie są w pełni efektywni, przez co potrzebują na wykonanie swoich obowiązków więcej czasu, co z kolei przekłada się na straty finansowe przedsiębiorstwa. Wtedy najbardziej rozsądnym wyjściem z sytuacji wydaje się cięcie etatów, by zaoszczędzić na budżecie, a pozostałych w pracy obciążyć dodatkowymi obowiązkami. I koło się zamyka, frustracja narasta, a budżet firmy wcale na tym nie zyskuje.

A wystarczyłoby tak niewiele by naprawić tę sytuację. Odpowiednie obsadzenie stanowisk, zgodne z predyspozycjami pracowników, rozsądne dystrybuowanie obowiązków i zwyczajna chęć poznania swoich pracowników, ich mocnych i słabych stron to pierwszy krok do uzdrowienia atmosfery w miejscu pracy. Aby jednak do tego doszło, potrzebna jest chęć obu stron, zarówno przełożonych, którzy muszą zechcieć się mocniej zaangażować w sprawy swoich podwładnych, jak i pracowników, którzy otwarcie powinni komunikować o swoich problemach i potrzebach. Z kolei to wszystko sprowadza się do jednego, uniwersalnego dla wszystkich rodzajów organizacji, postulatu, jakim jest zwyczajne „warto rozmawiać”.

Źródło

nf.pl