Polskie innowacje a kapitał ludzki

 Polskie innowacje a kapitał ludzki
Dane Głównego Urzędu Statystycznego mówią jednoznacznie, że w ostatnich latach w Polsce innowacje w obszarze organizacji i zarządzania wdrożyło zaledwie 8% przedsiębiorstw przemysłowych i 10% firm usługowych. Eksperci z Work Service alarmują, że bez wzrostu inwestycji w kapitał ludzki budowa innowacyjnej gospodarki opartej na wiedzy nie przyniesie poprawy jakości i wydajności pracy. Ważne jest to szczególnie w perspektywie nowych technologii, które automatyzują pracę i przyczyniają się do tworzenia nowych kompetencji pracowniczych.

Obecnie bardzo często błędnie rozumie się pojęcie innowacyjności. Kojarzona jest ona wyłącznie z procesami technologicznymi i nową jakością wytworzonych produktów. Jednak to nie wszystko – nowatorskie rozwiązania w firmie odnoszą się także do sposobu zarządzania. Należą do nich m.in. zasady współpracy organizacji, systemy odpowiedzialności i motywacji pracowników, programy szkoleń czy zmiany struktur zatrudnienia. Siłą napędową przedsiębiorstwa, która ma olbrzymi wpływ na konkurencyjność na rynku, jest właśnie kapitał ludzki i intelektualny. Który, niestety, odchodzi z firmy wraz z odejściem pracownika.

Krzysztof Inglot z Work Service komentuje, że niedocenianie kapitału ludzkiego w firmach jest wciąż powszechnym zjawiskiem. Tylko 10% firm zmodernizowało swój system zarządzania zasobami ludzkimi, a przecież budowanie potencjału ludzkiego powinno być nieodłącznym elementem rozwoju gospodarki. Brak odpowiednich nakładów finansowych na inwestycje w ludzi przyczyni się do zmarnowania ich wiedzy, kreatywności i otwartości. Niestety, polski odsetek przedsiębiorstw wprowadzających innowacje należy do najniższych wśród krajów europejskich. W przemyśle prym wiedzie Luksemburg (48%) i Anglia (35%), a w sektorze usług dobrze wypada również Portugalia (40%).

Wraz z rekordowymi poziomami zatrudnienia w Polsce obserwuje się także wyraźne zmiany technologiczne, które zauważane są w większej automatyzacji pracy. Jeszcze kilka lat temu przy liniach produkcyjnych pracowało około 100 osób, dziś wymaganych jest zaledwie kilkanaście – głównie do obsługi urządzeń. I choć pozornie znika popyt na część pracowników, pojawia się zapotrzebowanie na nowych specjalistów – szczególnie w sektorach IT.

Źródło

workservice.pl