Biznes w służbie społeczeństwu jest coraz bardziej trendy

Według danych prezentowanych przez U.S. Social Investment Forum wartość inwestycji zaangażowanych społecznie wynosi już 3,7 biliona dolarów. Zdaniem specjalistów, w kolejnych latach liczba ta może urosnąć o kolejny bilion. Wygląda więc na to, że możliwe jest połączenie zyskownego biznesu, który jedocześnie wykazuje się też dbaniem o cele społeczne czy ekologiczne. Co więcej, łączenie dochodowości i użyteczności społecznej staje się coraz bardziej widocznym trendem wśród przedsiębiorców. Skąd bierze się to zjawisko? Odpowiedzią są zmiany pokoleniowe i cywilizacyjne, ale swoją rolę odgrywa tu również historia.

Był rok 1916 kiedy Henry Ford stwierdził, że sześćdziesięciomilionowa nadwyżka, którą wypracowała Ford Motor Company, powinna zostać wykorzystana w celu ratowania miejsc pracy i pomocy zwykłym pracownikom. Tą decyzją przedsiębiorca naraził się swoim akcjonariuszom, którzy bez wahania podali go do sądu. Ten również nie był zadowolony z posunięcia Forda, uważając, że rolą zarządzającego spółką nie jest troska o korzyści pracowników, a dbanie o zyski akcjonariuszy. Od tego wydarzenia minęło niemalże sto lat, a wydany przez sąd wyrok na wiele dziesięcioleci zamknął dyskusję w tym temacie. Wydaje się jednak, że Henry Ford już wtedy spodziewał się nieuniknionych zmian.

Dziś, w XXI wieku, kwestia łączenia efektywności finansowej biznesu, z możliwością pozytywnego wpływania na otoczenie nie wydaje się już tam mocno dyskusyjna. Świadczą o tym przytoczone na wstępie liczby. Obecnie coraz bardziej ceni się tych przedsiębiorców, którzy są zdolni do dzielenia się wypracowanymi zyskami, którzy nie zamykają się wyłącznie na swoje potrzeby. Czy wynika to wyłącznie z pobudek altruistycznych? Niekoniecznie. Do głosu coraz silniej dochodzi generacja Y, czyli pokolenie ludzi urodzonych w latach 80. i 90, zwanych również „pokoleniem millenialsów” czy też „pokoleniem cyfrowym”. Dlaczego ich wpływ na sposób prowadzenia biznesu jest tak silny? To zasługa konkretnych cech, które tę grupę ludzi charakteryzują.

„Millenialsi” są uważani za osoby wysuwające wobec pracodawców o wiele dalej idące wymagania, niż ich poprzednicy, czyli ludzie z pokolenia X. Dla tych młodych ludzi istotne jest zachowanie równowagi pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym, postrzegani są jako osoby skupione na sobie i swoich potrzebach. Jednak, warto dobrze zrozumieć ten wątek. Skupiając się na swoich potrzebach chcą również jak najlepiej dla rodziny, przyjaciół i ich najbliższego otoczenia. Od pracodawcy wymagają z kolei tego, by nie był ślepo zapatrzony w „słupki zysków i strat”, ale miał także na uwadze potrzeby pracowników i ich bliskich. Stąd właśnie konieczność zmian w sposobie prowadzenia biznesu przez dzisiejszych przedsiębiorców. Niezadowolony pracownik to nieefektywny pracownik. W tym miejscu warto przytoczyć wyniki kolejnych badań przeprowadzonych przez Intelligence Group. Zgodnie z nimi, niemal 2/3 badanych z pokolenia Y jest w stanie podjąć się gorzej płatnej pracy pod warunkiem, że zatrudnienie będzie przynosić im satysfakcję, że będzie to praca z sensem, a nie bezmyślne wykonywanie poleceń szefa.

Zmiany widać gołym okiem. W 2010 roku powstała Benefit Corporation, czyli „spółka przynosząca korzyść”. Jest to specyficzny rodzaj spółki, w której proces podejmowania decyzji wymaga uwzględnienia nie tylko dobra akcjonariuszy, ale również i dobra pracowników, środowiska naturalnego, czy też społeczności lokalnych. Tego typu inicjatywy wydają się mieć duże szanse nie tylko na przetrwanie, ale także na rozwój. Szacuje się, że tylko w Stanach Zjednoczonych, liczba konsumentów, którzy dokonują świadomego wyboru produktów z uwagi na społeczną działalność firm oscyluje wokół 70 milionów. Firmy, dla których interes społeczny jest ważny powinny zdecydowanie podążać tą drogę, potencjał jest naprawdę duży.

Niestety, opisane zjawisko w głównej mierze dotyczy Stanów Zjednoczonych. Czy ma ono szansę na rozwój także w Polsce? Specjaliści studzą zapał przedstawicieli pokolenia Y zwracając uwagę na konkretne przepisy kodeksu spółek handlowych. Jednak, do 2035 roku, wśród 5 milionów osób w wieku produkcyjnym, aż 75% będą stanowić „Millenialsi”. Bardzo prawdopodobne, że da to przedsiębiorcom wiele do myślenia.

Źródło

5 biznesów, w których akcjonariusze nie są najważniejsi Forbes.pl