Metoda twardej ręki a efekt

Jest wiele aspektów w pojęciu kierowania zespołem, firmą itp. Chciałabym poruszyć jednak płaszczyznę, która wydaje mi się najbardziej obecna w praktyce i z którą miałam najwięcej styczności.

Spis treści

Kluczowa jest efektywność

Umiejętności kierownicze można definiować na wiele sposobów, jednak ich wspólnym punktem jest efektywność, rozumiana jako relacja wyników do kosztów. Podsumowując, kierownik dąży do efektywnego wykorzystania zasobów, poprzez narzędzia jakie posiada w celu realizacji wcześniej założonego planu.

Dowolność interpretacji tego zapisu budzi niekiedy dziwne sytuacje, w których pod pozornie osiągniętym wynikiem, zostaje mocno zaburzona relacja pomiędzy kosztami a efektem (niestety na korzyść kosztów). Poprzez swoistą krótkowzroczność, brak perspektywicznego myślenia i chęć władania ponosimy porażkę.

"Kobieta pracująca"

Jakiś czas temu miałam przyjemność pracować dla pewnego przedsiębiorcy, który oferował różnorakie usługi dla biznesu, prowadząc przy tym mały hotelik. Zatrudniał w tym celu panie sprzątające, które pracowały wtedy kiedy byli goście i kiedy było co robić. Moją uwagę przyciągnęła bardzo sympatyczna pani A., która dosyć dobrze radziła sobie zarówno z pracą z ludźmi, jak i sprawnie sprzątała i gotowała. To co inni robili w 10 godzin ona potrafiła zrobić w 3. Posiadała przy tym dosyć szczególne umiejętności, które nie każda kobieta posiada tzn. malowała, spawała, kładła glazurę, naprawiała sprzęty domowe. Po prostu "kobieta pracująca".

Przedsiębiorcy przynosiło to spore oszczędności, gdyż nie musiał zatrudniać konserwatora obiektu w przypadku drobnych napraw, zamiast tego zatrudniał panią A. na stanowisku, gdzie stawka godzinowa była dużo niższa niż w przypadku pracownika technicznego.

Uciążliwa, nieprzewidywalna i niepokorna

Fakt, że pracowała wydajniej przejawiał się też w sprzątaniu i gotowaniu czyli w jej podstawowych obowiązkach. Pani A. jednak miała pewną cechę charakterystyczną. Robiła to co miała zrobić i szła jak najszybciej do domu. Przedsiębiorca mimo, że odnosił spore korzyści w oparciu o jej pracę, zaczął wyraźnie zastanawiać się nad dalszym jej zatrudnianiem bo choć wszystko był zrobione to pani A. wiecznie nie było w hoteliku. Przyzwyczajony był do tej pory do osób, które pracowały wolniej przez to dłużej mógł ich obserwować, mając ich pod kontrolą.

Wydaje się, że przedsiębiorąca powinien się tylko cieszyć z takiego pracownika, jednak w rzeczywistości dawało się odczuć, że pani A. wymyka się władzy kierowniczej, co go niezmiernie zaczęło mierzić. Mimo wywiązywania się z terminów przedsiębiorca zaczął zlecać jej ad hoc różne zadania, których nie miała na liście (listę tworzyło się dnia poprzedniego, toteż pani A. tak właśnie organizowała sobie pracę) z przykazem ich wypełnienia w tym samym dniu. Były to prace niezbyt pilne dlatego pani A. najczęściej stwierdzała, że zrobi je jutro bo dzisiaj musi już wyjść. To doprowadzało przedsiębiorcę do białej gorączki, dlatego ją zwolnił. Pani A. była dla niego zbyt uciążliwa, nieprzewidywalna i niepokorna - tak to określił.

Bierny, mierny, ale ...

Przyglądałam się tej sytuacji od momentu zatrudnienia pani A. do momentu jej zwolnienia. Jestem przekonana, że o odejściu pani A. nie zdecydowała ocena efektywności jej pracy tylko ego przedsiębiorcy. Nie jestem w stanie znaleźć odpowiedniego pojęcia dla określenia zjawiska, gdzie pracodawca pozbywa się osób, które najczęściej mają własne zdanie i nie boją się go wyrażać, przy czym co najważniejsze efektywnie pracują.

Wiele razy słyszałam o sytuacjach, gdzie stawia się na mniej efektywnego pracownika zamiast tego o większym potencjale tak aby zbytnio nie godził w poczucie dobrego przywódcy. Preferuje się osoby ciche i spokojne, nawet te mniej inteligentne, tak aby żadna z nich nie przerosła szefa w kompetencjach. Traci się z oczu cel, bo nie patrzy na pracownika przez pryzmat lepszej efektywności tylko przez to, że jest wygodny.

Ambicje menedżerskie

Oczywiście ważną sprawą jest sprawowanie kierownictwa nad zespołem, szef to szef, on organizuje prace zespołu, koordynuje działania i rozlicza, to jest fundament, na którym pracownik realizuje zadania powierzone przez przełożonego. A co w przypadku członka zespołu, który uderza w nasze ambicje menedżerskie i swoimi działaniami pokazuje, że można to zrobić inaczej, lepiej efektywniej?

Tego osoby na nadrzędnych stanowiskach najczęściej znieść nie mogą. Dochodzi do paradoksów, w których rezygnuje się z innej drogi, choć dużo lepszej, ale nie naszej. W tym przypadku tracimy z oczu efektywność na rzecz własnego ja, a przecież prowadzimy działalność dla zysku a nie dla pielęgnacji własnego ego! Wciąż bardzo widoczną tendencją w zarządzaniu jest metoda twardej ręki. Jak nie będziemy trzymać silnej władzy w firmie to pracownicy nas zjedzą.

Anarchia

I tak i nie. Natomiast rzadko spotykam się z równowagą w tym temacie, bo albo mam do czynienia z szefem, któremu pracownicy wchodzą na głowę, bo za bardzo wpoił im zasadę swobody, albo na szefa tyrana, przy którym wszyscy chodzą na palcach. Żadna z tych skrajności nie może być dobra.

W pierwszym przypadku dochodzi wręcz do wybujałego zaufania do pracowników, (a pracownicy to też ludzie i nie zawsze postępują fair wobec firmy i szefa), braku decyzyjności, rozproszonej odpowiedzialności. Skoro taka luźna atmosfera panuje w zespole to taka atmosfera przenoszona jest na zewnątrz i rzutuje na relacje przedsiębiorstwa z otoczeniem-czasami nieświadomie. Szefowie takich firmach zadają sobie pytanie jak firma może nie odnosić sukcesów na rynku skoro taki wspaniały zespół pracuje na jego powodzenie? Jeszcze raz podkreślam, że osoba kierująca zespołem ma za zadanie organizować i koordynować prace zespołu poprzez delegowanie i monitorowanie nałożonych zadań. Pracownik ma czuć, że nieodpowiednie wypełnienie obowiązku wiąże się z konsekwencjami i że jego praca podlega ocenie. Gdybym miała narysować schemat efektywności organizacyjnej w tym wypadku to miałby on wykres rysunku trzylatka: kreski, kropki, brak logiki i systematyczności, choć zamiary były dobre.

Tyrania

W drugim przepadku kiedy szef wprowadza elementy atmosfery totalitarnej dochodzi do w miarę stabilnej, ale niekomfortowej sytuacji. Decyzje podejmuje szef a pracownicy wypełniają jego polecenia. W takim scenariuszu nie będzie możliwe zrealizowanie postulatu efektywności organizacyjnej. Pracownicy raczej nie zgłaszają nowych pomysłów, a nawet jakby zgłosili to najpewniej naraziliby się na śmieszność. Praca najczęściej pod presją, relacja pana-podwładnego. Za tym podejściem najczęściej skrywają się jednostki, które posiadają marne umiejętności kierownicze i tym postępowaniem tuszują swoją nieudolność.

Ciekawą sytuacją jest taka, w której następuje połączeniu obu podejść. Miałam kiedyś styczność z pewnym pracodawcą, który kiedy odkrył, że swobodne podejście do zarządzania nie przynosi rezultatów przybierał postać szefa tyrana i tak naprzemiennie. Mieszanka wybuchowa i 100% porażka!

Z zadowoleniem i satysfakcją

Powyższe przypadki to nieudolne kierownictwo bo sukces organizacji może być wypracowany tylko w przypadku równowagi, w której maksymalnie wykorzystywane są wszystkie możliwości i zasoby, w którym pracownicy znają swoje obowiązki i podlegają przyszłej, niekiedy krytycznej i surowej ocenie przełożonego. W zamian dążą jednak do największego usprawnienia realizacji swoich obowiązków i ich realizacji w jak najkrótszym czasie, osiągając przy tym założone cele. Z zadowoleniem i satysfakcją!