Głos Asystentki w sprawie certyfikacji

Po ostatnim Ogólnopolskim Konkursie Asystentka Roku sporo myślałam o certyfikowaniu umiejętności sekretarskich i doszłam do wniosku, że wspaniałym byłoby przyznawanie certyfikatów na wzór dawnych dyplomów mistrzowskich przyznawanych przez Cechy Rzemiosł. Dyplomów, które zaświadczałyby, że konkretna osoba jest nie tylko zrzeszona, ale przeszła profesjonalne szkolenie pod kierunkiem mistrzów zawodu. Nie tylko ukończyła: szkołę średnią czy nawet studia, ale jest najlepszym czeladnikiem zawodu.

Certyfikować, ale kogo?

Często wracam do umiejętności pisania bezwzrokowego. Myślę jednak, że to jest i powinien być także jeden z wyróżników profesjonalistów. Oczywiście każde pismo można napisać dwoma palcami. Można, ale czy na pewno powinno? Pytanie jakie powinniśmy sobie zadać, to kogo chcemy certyfikować. Czy każdego kto pracuje w biurze, bo innej pracy nie dostał, a robić coś trzeba, czy też tych dla których zawód sekretarki, to coś więcej niż praca w biurze.

Bardzo żałuję, że w Polsce nie obowiązują w zawodzie sekretarki specjalizacje, tak jak jest to w krajach zachodnich. Przytoczę tu kilka szczegółów dotyczących zakresu kompetencji i wynagrodzenia asystentki prawnej. W Anglii, czy Irlandii, sekretarka z takim samym zakresem obowiązków jaki mam w Polsce, zarabia minimum 35 tysięcy (i więcej) euro/funtów rocznie. Kwota ta oczywiście wzrasta w zależności od doświadczenia (lat pracy), umiejętności technicznych, przebytych i potwierdzonych szkoleń.

Certyfikować, ale co?

U nas nadal uważa się, że wystarczy zatrudnić pierwszą lepszą Panią, która raczyła skończyć studia (pomijam już fakt, że w dobie prywatnego szkolnictwa wyższego, tytuł magistra niekoniecznie musi odzwierciedlać najlepsze przymioty intelektualne), jakby sam fakt ukończenia w większości wypadków prywatnej szkoły miał dawać gwarancję profesjonalizmu.

A jaki jest efekt? No cóż... wystarczy pójść do pierwszego lepszego urzędu (tam ukończone studia są najczęściej wymogiem), aby przekonać się, że obsługuje nas Pani która wygląda, jakby za chwilę szła na rynek po warzywa. Pani w tak obcisłych spodniach, że wrzynają jej się pomiędzy pośladki, czy dekoltem do pępka, albo fantazyjnie opadającym ramionkiem bluzki odsłaniając tym samym ramiączko od biustonosza. I proszę mi wierzyć, opisaną Panią osobiście widziałam w Wydziale Geodezji Urzędu Miasta.

Certyfikować, ale kto?

Ale wracając do certyfikacji, czy nie mogłaby się tym zająć EUMA-Poland, skoro uczestniczyła w badaniach i zna obowiązujące w całej Europie standardy?

Małgorzata Królikowska

W odpowiedzi na pytanie...